Układ mieszkania |
| Zawsze byłem człowiekiem zakręconym, ale to, co mi się ostatnio wydarza to już lekkie przegięcie. Pracuje jako osoba czyszcząca dywany i wykładziny metodą na mokro. Z tego powodu bywam w różnych domach. Dom jak dom. Każdy jest inny. Ale dlaczego ja zawsze się muszę w nich gubić? Z reguły jest tak, że przez moje gapiostwo mam okazje zobaczyć wyposażenie łazienek. I to dokładnie. Każda próba wyjścia z obcego domu pełnego zakamarków oraz różnych drzwi, które mieszczą za sobą pomieszczenia kończy się przypadkowym wtargnięciem do łazienki. A czasami kończyło się zamaszysta próbą wejścia do wanny. W towarzystwie skręcających się ze śmiechu gospodarzy. Z reguły to wszystko wygląda tak. Wchodzę do domu klienta. Ktoś mnie wprowadza, więc nie koncentruje się na tym gdzie idę i ile razy skręcam. Po skończonej pracy z reguły jest inaczej. Żegnam się i idę do drzwi. Otwieram je i chcę iść przed siebie. Ale kilka razy było tak, że zamiast nieba i wolnego powietrza zobaczyłem przed sobą meble łazienkowe. Po prostu mylę drzwi i wchodzę do łazienki. Zawsze do łazienki. Nie zdarzyło mi się wejść do pomieszczenia gospodarczego, sypialni, kuchni. Nigdy też nie wszedłem do innego pomieszczenia. Może to jakieś fatum? |