Własne cztery kąty |
| Lubię siedzieć zimą w oknie, odsłonić zasłony i patrzeć na świat. Wtedy czuje się wolna a jednocześnie wiem że mam swój kącik do którego mogę wróci jeśli na świecie panuje zawierucha, bo przecież nie ma nic lepszego niż siedzenie w ciepłym pokoju ze szklaną ciepłej pachnącej pomarańczami herbaty i wyglądanie przez okno. Nawet jeśli panuje tam zawierucha i pada deszcz czy też śnieg albo wiej jakiś wiatr to ja czuje się ciepło i bezpiecznie, to cudowne uczucie. Najbardziej podoba mi się to że również mój chłopa lubi sobie tak posiedzieć i wtedy chociaż wcale się do siebie nie odzywamy to jesteśmy tak połączeni ze sobą jakaś niewidzialną nitką że niemalże czytamy sobie w myślach. I wydaj mi się że ta cisza mówi więcej niż potrafiło by przekazać tysiąc słów. Bo nie głupi przecież powiedział że mowa jest srebrem a milczenie złotem. I jak tak sobie siedzimy to odsłaniamy firany i zasłony aby nie zasłaniały nam one widoku i patrzymy jak zahipnotyzowani w dal za oknem. Ciekawe czy producent firan przewidział że może sprawić tryle radości swoimi wyrobami. A może tylko my się tak zachwycam tym widokiem za okna, z drugiej strony jeśli mieszkała bym w bloku i przez okno widział blok sąsiedni to na pewno nie cieszył by mnie ten widok. |